Sex, miłość, związki...

Czyli rozmowy o wyższych stanach świadomości ;)
Awatar użytkownika
Cpt_Willard
Woźny
Posty: 509
Rejestracja: 25.06.2004, 09:53
Lokalizacja: Dark corners of the earth
Kontakt:

Post autor: Cpt_Willard » 21.05.2005, 18:15

No ja myślę, że to jest jakieś zachwianie kręgosłupa moralnego (hehe, ale tekst). To tak jak by kogoś pobić i powiedzieć, że to nie pobicie tylko urozmaicenie sobie treningu. To mnie właśnie denerwóje, że ci ludzie kombinują, krącą tudzież usprawiedliwiają się w jakiś dziwnny sposób. Tego najbardziej nie znoszę jak ludzie nie są bezpośredni. Można powiedzieć, że to "urozmaicenie" to takie piękne słówko przykrywające słowo "zdrada". Może wygodniej im się żyje gdy nie zdradzają swoich partnerów tylko urozmaicają sobie życie?

Edit
Co do postu Brzoskwinki. Właśnie chyba o to chodzi w związkach, żeby razem przezwyciężać różne problemy nawet te najcięższe. Uciekanie się do innych metod tu zdrady raczej nie jest żadnym środkiem. Można by to nazwać półśrodkiem, próbą przedłóżenia obecnego stanu bez rozwiązywania problemu.
"The only thing I ever saw that came close to Objective Journalism was a closed-circuit TV setup that watched shoplifters in the General Store at Woody Creek, Colorado"
Hunter S. Thompson

AXEL88
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 401
Rejestracja: 24.04.2005, 15:08

Post autor: AXEL88 » 21.05.2005, 23:00

nie chce nic mowic ale zeszlismy troche z tematu ale jesli chodzi o zdrade to ja tego nie toleruje bo jezeli ktos mnie zdradzi to nie uwazam tego jako urozmajcenie tylko mysle ze ta osoba zrobila to bo mnie nie kocha i tyle a w zwiazku z tym jesli mnie nie kocha to nie jest warta poswiecen wiec po co byc z taka osoba :!: :!:
Obrazek
Obrazek

AXEL88
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 401
Rejestracja: 24.04.2005, 15:08

Post autor: AXEL88 » 13.06.2005, 21:50

Widze ze tamat co ucichl nikt nie pisze a to taki przyjemny temat. Ale coz skoro nie ma nikt ochoty o tym porozmawiac to ja sam nie bede 8)
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
BrowarMan
Moderator
Moderator
Posty: 1467
Rejestracja: 05.07.2004, 13:28
Lokalizacja: Poręba
Kontakt:

Post autor: BrowarMan » 13.06.2005, 22:59

Temacik o seksie...a co z tym sie wiąże tez o związkach wiec proponuje podyskutowac troche tez o zwieązkach...
czy związki na odległosc mają szanse...jest sens spotykac sie powiedzmy raz na 2 m-c ze swoją partnerką (badz swoim partnerem) :?: :?: Jak długo cos takiego moze przetrwac..czy to dobra próba dla dwojga ludzi... :?: :?:

według mnie takie związki z reguly nie mają szans..predzej czy pozniej dochodzi do rozstania lub zdrady jednej ze stron...
sa oczywiscie zwiazki ktore przetrwały ale jest ich naprawde mało...
Nigdy nie kłóć się z idiotami - sprowadzą Cię do swojego poziomu, a potem pokonają doświadczeniem.

Adler
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 78
Rejestracja: 11.04.2005, 13:16

Post autor: Adler » 13.06.2005, 23:12

To ja widocznie naleze do tej mniejszosci jesli mozna tu mowic o zwiazku na odleglosc. Moja panna mieszka odemnie 25 km jestesmy juz razem prawie 2 lata i jest nam z soba bardzo dobrze. Wszystko w tym wypadku jest uzależnione od zaufania obu stron .

Awatar użytkownika
brzoskwinka
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 127
Rejestracja: 12.08.2004, 14:00

Post autor: brzoskwinka » 14.06.2005, 07:55

25 km to przeciez niewiele,na początku przeczytałam 250 km a tu juz by był problem. Znałam parę takich związków na odległość,które niestety nie przetrwały próby czasu...Każdy człowiek potrzebuje drugiej osoby częściej niż raz czy dwa w miesiącu :wink:

AXEL88
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 401
Rejestracja: 24.04.2005, 15:08

Post autor: AXEL88 » 14.06.2005, 14:43

Ja sobie nie wyobzaczegos takiego zeby czekac na spotkanie miesiac czy dwa. A 25km to nie jest duza odleglosc i zawsze mozna sie spotkac bo to pol godziny drogi a gdyby bylo 250km to tragedia. Wiadomo ze to wszystko potrzebuje zaufania jak kazdy zwiazek ale na dluzsza mete tak sie nie da bo przeciez kazdy ma czasem zle chwile i wlasnie wtedy najbardziej potrzebuje drugiej osoby i wtedy zazwyczaj ja znajdzie tyle ze to nie swoj chlopak czy dziewczyna tylko ktos inny i w ten sposob takie zwiazki sie koncza
Obrazek
Obrazek

Adler
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 78
Rejestracja: 11.04.2005, 13:16

Post autor: Adler » 14.06.2005, 15:31

Masz racje pół godziny drogi ale jesli ma sie swoje auto a jesli tak nie jest to potrzebujesz przynajmniej 1.5h i wd mruga strone 1.5h w sumie 3:P . Regularnosc naszych spotkan jest i tak swietna bo w tyg widzimy sie przynajmniej 5 razy. Jesli nie ma sie kasy na autobus czy pociag zawsze jest auto stop ja własnie z niego najcesciej korzystam :D

AXEL88
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 401
Rejestracja: 24.04.2005, 15:08

Post autor: AXEL88 » 14.06.2005, 18:56

No widzisz wiec widujesz sie z nia prawie codziennie a my tu rozmawiamy czy zwiazek na odleglosc moze przetrwac. A twoj do takich nie nalezy raczej. Gdybys mial do niej 200km to trudnoby ci bylo dojechac stopem.
Obrazek
Obrazek

janek
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 134
Rejestracja: 17.05.2005, 19:47

Post autor: janek » 14.06.2005, 19:31

Jeśli ktos kogos naprawde kocha to odległośc jest najmniejszym problemem 8)

Adler
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 78
Rejestracja: 11.04.2005, 13:16

Post autor: Adler » 14.06.2005, 19:35

AXEL88 pisze:No widzisz wiec widujesz sie z nia prawie codziennie a my tu rozmawiamy czy zwiazek na odleglosc moze przetrwac. A twoj do takich nie nalezy raczej. Gdybys mial do niej 200km to trudnoby ci bylo dojechac stopem.
dla chcacego i kochajacego nie ma nic trudnego :D

AXEL88
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 401
Rejestracja: 24.04.2005, 15:08

Post autor: AXEL88 » 14.06.2005, 21:35

No ja wiem ze dla chcacego nic trudnego ale jednak ta odleglosc wiele osob odstrasza i to jest problem. Ale problem jak problem zawsze da sie go jakos rozwiazac
Obrazek
Obrazek

wojtek1981
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 177
Rejestracja: 14.12.2004, 19:37
Lokalizacja: Poręba
Kontakt:

Post autor: wojtek1981 » 14.06.2005, 23:35

Najwiekszy problem to z tym ZAUFANIEM tutaj moze byc bardzo roznie.

Awatar użytkownika
Matt
Administrator
Administrator
Posty: 3414
Rejestracja: 31.05.2004, 13:40
Lokalizacja: Poręba
Kontakt:

Post autor: Matt » 15.06.2005, 01:20

Wg mnie zaufanie to najmniejszy problem. W ogóle nie myślałbym o tym, że moja druga połowa mogła by mnie zdradzać... to chore... chyba nie na tym to polega. Jeśli dochodzi do zdrady to jest to zakonczenie związku na życzenie... dla mnie to równoznaczne ze słowami "koniec z nami"... czyli związek nie rozpadł się przez brak zaufania ale z wyboru... któraś ze stron podjęła taką decyzję.

Podsumowując:
Wg mnie to nie zaufanie utrzymuje związek ale obustronna chęć pozostania w tym związku.

Dla mnie jednak największą przeszkodą byłby sam fakt nie bycia ze sobą. No i zależy jeszcze jak długo ma trwać ta rozłąka.
"Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej nie mam pewności." - A. Einstein

AXEL88
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 401
Rejestracja: 24.04.2005, 15:08

Post autor: AXEL88 » 17.06.2005, 15:04

Matt zgadzam sie z toba ale sam powiedz czy chcialbys byc w takim zwiazku bo ja osobiscie nie jezeli nie moglbym sie zobaczyc z dziewczyna kiedy chce tylko dopiero po jakims czasie sadze ze takie zwiazki sensu nie maja i tyle
Obrazek
Obrazek

ODPOWIEDZ