Kawały, dowcipy i inne teksty

Kawały, dowcipy i inne rzeczy, które was śmieszą oraz umilają wolny czas
agnieszka
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 42
Rejestracja: 20.06.2004, 13:09
Lokalizacja: poręba
Kontakt:

Post autor: agnieszka » 11.11.2007, 23:27

Jak wygląda Kaczor w spodniach Giertycha?
Przez rozporek.

--------------------------

Idą trzy tampaxy ulicą i śpiewają: "Było nas trzech, w każdym z nas inna krew".

Awatar użytkownika
lukas
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 668
Rejestracja: 20.12.2006, 22:50
Lokalizacja: z bufetu
Kontakt:

Post autor: lukas » 16.11.2007, 10:31

sprzedam duży fotelik samochodowy.......
B.O.R.

Awatar użytkownika
Vinc
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 105
Rejestracja: 27.11.2004, 18:43
Lokalizacja: Poręba

Post autor: Vinc » 16.11.2007, 22:08

Mecz o SUPER PUCHAR EUROPY, 100 tysięcy ludzi na trybunach. Kibice szaleją,
wrzeszczą i ogólnie jest fajno. Wszyscy oczywiście stoją, wszyscy oprócz
jednego faceta, który zamiast patrzyć na grę, ostro się onanizuje, nie
zwracając na nikogo uwagi. W pewnym momencie ktoś to zauważa i zaczyna się
przyglądać. Potem szturcha drugiego i już po chwili duża grupa ludzi patrzy
na ostro walczącego z klejnotem gościa. Kilka minut póżniej cały stadion
patrzy już na faceta, który nadal nie wie jakie wzbudza zainteresowanie.
Nawet telewizyjne kamery się na nim skupiły. Wreszcie zawodnicy obu drużyn
zauważyli brak dopingu i też patrza tam gdzie wszyscy. W końcu - UUUUHHHH!
Facet skończył, czerwony z wysiłku ale szcześliwy… Schował interes,
wyciagnął papierosy i zapałki. W tym momencie widzi, że cały stadion patrzy
w milczeniu na niego. Gościu zamiera z fajką przy ustach i zapaloną zapałka,
spogląda powoli wokoło w końcu mówi ze zrezygnowaniem:
- Niieeeee no, kurwaa - nie mówcie, że tu jarać nie wolno…
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Siedmioletni chłopczyk spaceruje sobie chodnikiem w drodze do szkoły.
Podjeżdża samochód. Kierowca odsuwa szybkę i mówi :
Wsiadaj do środka to dam Ci 10 złotych i lizaka !. Chłopczyk nie reaguje i
przyspiesza kroku. Samochód powoli toczy się za nim. Znowu się zatrzymuje
przy krawężniku …
No wsiadaj! Dam Ci 20 złotych, lizaka i chipsy !
Chłopczyk ponownie kręci głową i przyspiesza kroku …. Samochód nadal
powoli jedzie za nim. Znowu się zatrzymuje …- No nie bądź taki … wsiadaj
! Moja ostatnia oferta - 50 złotych, chipsy, cola i pudełko chupa-chups !
- Oj odczep się Tato! Kupiłeś Fiata Multiple to musisz z tym żyć …

Awatar użytkownika
Matt
Administrator
Administrator
Posty: 3416
Rejestracja: 31.05.2004, 13:40
Lokalizacja: Poręba
Kontakt:

Post autor: Matt » 18.11.2007, 10:40

Kawiarnia, młoda piękna kobieta popija kawę, nagle podchodzi
do niej zalany lump, podpiera się na krześle, chwieje się i mówi do kobiety:
- Bardzo mi się spodobalaś, nie spie*dol tego.
"Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej nie mam pewności." - A. Einstein

Awatar użytkownika
szwajcar
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 154
Rejestracja: 07.09.2007, 08:49

Post autor: szwajcar » 06.12.2007, 20:28

Jedzie kierowca ciężarówki i widzi zielonego ludzika. Pyta ludzika:
-Czemu stoisz na ulicy?
-Jestem bardzo głodny i jestem pedałem.
Dał mu kanapkę i pojechał dalej. Spotyka czerwonego ludzika. Pyta go:
-Czemu stoisz na ulicy?
-Chce mi się pić i jestem pedałem.
Dał mu picie i pojechał dalej. Widzi niebieskiego ludzika. Wkurzony wysiada i pyta:
-A ty pedale czego chcesz?
-Prawo jazdy i dowód rejestracyjny proszę.

Awatar użytkownika
Look@sh
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11.01.2005, 21:32
Lokalizacja: Kolonia Wiertnicza Księżyca Enurii-c38gw

Post autor: Look@sh » 07.12.2007, 15:14

Pewnemu rolnikowi żona robiła niesamowicie dobre kanapki, kiedy szedł robić
na pole. Kanapki ze świeżego chlebka, ze świeżutkim serkiem, wędlinką,
sałatką i innymi bajerami. Rolnik pewnego razu poszedł robić w pole,
kanapki zostawił na kamieniu jak zawsze... Po kilku godzinach pracy,
zmęczony podchodzi do kamienia skonsumować kanapki...a tu ich nie ma!
Następnego dnia żona znowu zrobiła mu pyszne, jak zawsze, kanapeczki,
rolnik poszedł robić w pole, aby po kilku godzinach pracy zauważyć, że
znowu mu ktoś zawinął kanapeczki! Wkurwił się rolnik i postanowił, że
następnego dnia będzie patrzył zaczajony za drzewem, jak kto mu podwędza
kanapki! Jak pomyślał - tak zrobił. Zaczaił się i patrzy - a tu wielki
orzeł nadlatuje i porywa jego drugie śniadanie! Rolnik biegnie za nim.
Biegnie, patrzy, że orzeł leci do lasu - rolnik za nim! Orzeł siada miedzy
drzewami, odpakowuje kanapki, wyciąga z nich zawartość, wyrzuca wędlinę,
ser, sałatę i inne dodatki, bierze dwie kromki chleba, przykłada sobie do
piersi i masując swoją klatkę piersiową woła głośno: "O kur..! Jaki ja
jestem poje.....!




Mały chłopczyk wraz z tatusiem znaleźli w lesie małego jeżyka. Leżał pod
kępką trawy i drżał z zimna. Chłopczykowi zrobiło się żal jeżyka i poprosił
tatusia, żeby zabrali jeżyka do domu. Tata się zgodził, i tak jeżyk
zamieszkał u nich.

Chłopczyk bardzo dbał o jeżyka, poił go mleczkiem i dawał mu najlepsze
owoce. Jeżyk zajadał ze smakiem i nieraz - ku zdziwieniu chłopca -
pomrukiwał z zadowoleniem. Na zimę jeżyk - jak przystało na wszystkie
porządne jeżyki - zapadł w zimowy sen. A na wiosnę jeżykowi urosły
skrzydła, na czole wyrósł róg i odleciał przez niedomknięte okno.

Wtedy stało się jasne, że chłopczyk z tatusiem nie przynieśli z lasu
jeżyka, tylko jakieś ch.. wie co.





Wygląda dżdżownica z ziemi, patrzy, a tu obok druga.
- Dzień dobry!
- Co, dzień dobry ku...!? Własnej du.. nie poznajesz?...





Wchodzi Murzyn do baru z papugą na ramieniu. Barman pyta:
- Skąd to masz?
Papuga na to:
- Z Afryki!



"Przed bitwą pod Grunwaldem spotykają się obie armie. Zadowoleni z tego, że się wzajemnie odnaleźli urządzają imprezkę. W krzyżackim obozie wszyscy napierdoleni, klina klinem popychają, sytuacja trwa kilka dni.
Pewnego poranka budzi się Wielki Mistrz Ulryk von Jungingen i odbierając podawaną mu flaszkę, pyta sługi:
- Co to my dzisiaj mamy?
- Dzisiaj ma być bitwa, Wielki Mistrzu...
- O k...a... - powiedział skacowany Mistrz przecierając twarz.
Gdy już po paru głębszych Mistrz zaczął kontaktować, doszedł do wniosku, że zamiast mordować się wzajemnie można by wystawić do walki po jednym rycerzu z obu stron i wygra ta strona, której rycerz zwycięży. Nie będzie musiało tylu ginąć. Jak pomyślał - tak zrobił. Wysłali więc kolesia z dwoma mieczami (czy dwóch gości z jednym mieczem?) z poselstwem do Polaków. A tam... balanga na całego! Trzeba znaleźć Jagiełłę! Po pewnym czasie odnaleźli go w końcu najebanego w stogu siana. Przystał na wszystko co mu powiedzieli...
Teraz trzeba wybrać odważnego do walki. Krzyżacy nie mieli z tym większego problemu - wybrali oczywiście Zygfryda de Loewe - najmężniejszego z mężnych. Był to rycerz z drewna nie strugany. 3,80 wzrostu, 2,40 w barach. Teraz trzeba znaleźć dla niego konia. Niestety, jakiego by nie przyprowadzili, to albo się załamywał albo Zygfryd
kolanami o ziemie szorował... Sytuacja beznadziejna. Na szczęście Wielki Mistrz miał znajomości u Hannibala.
-Masz tu ode mnie tego słoniokonia - na pewno będzie dobry.
Rzeczywiście, teraz to Zygfryd nawet stopami ziemi nie dotykał. Kolejny problem to miecz: szukają i szukają, ale żaden nie jest dobry. Największy miecz jaki znaleźli w całych Prusach to Zygfryd w trzech palcach trzymał! To przecież bez sensu! Poszli więc do kowala, aby wykuł odpowiednie oręże. Kowal wykuł najpotężniejszy miecz jaki istniał - siedmiometrowy! Zygfryd zważył go w ręku, jak machnął, to za jednym zamachem ściął 14 dębów! No, tym to mogę walczyć! Pozostała jeszcze zbroja. Jakiej by nie znaleźli to albo za mała, albo jakaś taka lekka... Ostatecznie stary znajomy kowal wykuł odpowiednią zbroję dla Zygfryda. Zajebista płytówka - pasowała jak ulał, zdobiona
złotem i nader wszystko wytrzymała. Zygfryd był gotowy do walki.
Tymczasem w obozie Polaków ten sam problem. Jagiełło szuka ochotnika, ale nikt się nie zgłasza. Król postanawia wziąć ich sposobem - polewa dodatkową porcję miodu (wiele razy). Niestety, nawet totalnie najebani nie chcą walczyć. Jagiełło poszedł do starego druha - Zawiszy Czarnego. Niestety, ten nie był skory do opuszczania domu.
- Ubrudzę się tylko, jeszcze może mi się coś stać... Daj mi spokój!
Kolejny był Maćko z Bogdańca - ale ten również nie był chętny.
- Tu Jagienka na mnie czeka, a ja się będę gdzieś po jakiś polach bitwy chędożył? Nie ma mowy!
Następny Jurand - ale ten ma oczy wyje.....! BEZNADZIEJA! Załamany Król wziął sznur i poszedł do lasu się powiesić. Idzie i nagle widzi: jakiś kurdupel - metr dwadzieścia - konus taki, ubrany w marną skórzaną kurteczkę, z zardzewiałą szabelką u pasa, opiera się o drzewo i napruty jak worek... spawa. U Króla pojawiła się iskierka nadziei, takie małe światełko w tunelu. Podchodzi i pyta, czy ten się zgodzi na walkę.
- No pewnie! - odpowiedział napierdolony totalnie głos. Nie był w stanie powiedzieć nic więcej.
Teraz trzeba go wyposażyć. I tu problem. Jakiego konia by nie znaleźli, to dla małego Polaczka olbrzym. Nie utrzymałby go nawet. Olali sprawę. Teraz miecz. Niestety, nawet najmniejszego nie był w stanie unieść. Wyluzowali. Jeszcze zbroja. Ale jakiej by nie przynieśli, to dla naszego bohatera jak dom wielka - popijawy by mógł w środku urządzać. Dali se siana. Zostawili mu tylko to co miał - cienką skórę i przerdzewiałą szabelkę. Na koniec poprosili tylko o jedno:
- Po wszystkim możesz robić co chcesz, ale w dzień bitwy, na Boga, przyjdź trzeźwy!

Słonce wzeszło, obie armie stoją naprzeciwko siebie. Z szeregu krzyżackiego wyłania się wspaniały rycerz. Ale gdzie Polak???... Szukają go i szukają. W końcu znaleźli - oczywiście napierdolony jak dzwonek. Mimo to tanio skóry nie sprzedamy. Cucą go i wypychają. Na ugiętych nogach, zataczając się wychodzi na pole bitwy. Naprzeciw niemu wielki Zygfryd de Loewe w błyszczącej złotem zbroi, z wyku....... mieczem, na potężnym słonio-koniu. Spina wierzchowca i rusza do ataku.
Pędzi z ogromną prędkością, ziemia drży pod kopytami słonio-konia, drugie słonce błyszczy na złotej piersi Zygfryda (wielki miecz zasłania to pierwsze). Jagiełło wytrzeźwiał natychmiast i pojął co zrobił. "Ja pier....! Przecież on zaraz zmiażdży naszego i wpadnie w nas - rozniesie nas w puch. Jesteśmy już martwi!" - pomyślał zasłaniając twarz.
- W NOGI, kurrrrwa, W NOGI!!! - krzyczy Król i wszyscy spierdalają gdzie popadnie. Zygfryd de Loewe na swym słoniokoniu wpada na kurdupla Polaka - huk, trzask, uniósł się tylko kurz i dym... Wielki Mistrz podjeżdża na miejsce potyczki, aby pogratulować swojemu zwycięstwa. Kurz opada, a tu straszny widok: słoniokoń leży z obciętymi nogami, parenaście metrów dalej Zygfryd (całe piszczele ma pokrwawione), a Polak stoi niewzruszony opierając się o szablę i mówi:
- Gdyby nie było "W NOGI", to bym cię kur.. zaje...ł..."



* * *



Jak odróżnić gatunki niedźwiedzia?
Podchodzimy do niedźwiedzia i kopiemy go w jaja, i jeśli:
a). uciekamy, a niedźwiedź nas nie goni - jest to miś pluszowy
b). uciekamy na drzewo a niedźwiedż za nami - jest to niedźwiedź brunatny
c). uciekamy na drzewo, zaś niedźwiedź zaczyna nim trząść tak abyśmy spadli - jest to grizzly
d). uciekamy na drzewo, niedźwiedż za nami wsuwając liście - jest to miś koala
e). uciekamy, ale nigdzie nie ma drzew - jest to niedźwiedź polarny
F). nie uciekamy, a niedźwiedź zaczyna płakać - JEST TO MIŚ KOLARGOL - NAJWIĘKSZA CI.. WŚRÓD NIEDŹWIEDZI.





Przychodzi zajaczek do nowo otwartego sklepu misia i mówi:
- Misiu, poprosze pól kilo soli.
- Wiesz zajaczku, nie mam jeszcze wagi, nasypie ci na oko.
- Do du.. se nasyp debilu!





Przychodzi zebra z pingwinem do fotografa.
Fotograf się pyta:
-Czarno-białe czy normalne??
A zebra na to:
Przy..... Ci??





W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie kupić męża.

Miał sześć pięter, a jakość facetów rosła wraz z każdym piętrem. Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro, nie mogła zejść niżej, chyba że prosto do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi więc tam pewna babka poważnie zainteresowana kupnem męża.

Na pierwszym piętrze wisi tabliczka: "Mężczyźni tutaj mają pracę" - To już coś, mój były nawet roboty nie miał - pomyślała kobieta - ale zobaczę, co jest wyżej.

Na drugim piętrze był napis: "Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci" - Miło, ale zobaczymy, co jest wyżej.

Na trzecim piętrze była tabliczka: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni" - No, coraz lepiej - pomyślała - ale wyżej, to musi być już zajebiście.

Na czwartym piętrze można było przeczytać: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach domowych" - Słodko, słodko... Ale chyba wejdę piętro wyżej.

Na piątym piętrze stało: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są diabelnie dobrzy w łóżku" - No niesamowite, wręcz cudownie - pomyślała kobieta - ale jak tu jest tak wspaniale, to co musi być piętro wyżej!?!

Na szóstym piętrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytała: "Na tym nie ma żadnych facetów. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, że wam, babom, za cholerę nie można dogodzić..."



W szkole Pani profesor prowadzi zajecia z mloda grupa uczniow. Zaczyna zadawac pytania.
_ Malgosi powiedz mi jakie dzwieki wydaja krowy?
- MUUUUUUUU
- Dobrze, teraz Zdzisiu powiedz nam jakie dzwieki wydaja koty?
- MIAAAAAUUUUU
- Doskonale. Kasiu a Ty moze nam powiesz jakie dzwieki wydaja kozy?
- MEEEEEE
- Swietnie!! Jasiu teraz Twoja kolej. Powiedz nam jakie dzwieki wydaja psy?
- Na glebe sk@#$nu, rece na glowe i nogi szeroko!!!





- Mamusiu, mam już 17 lat, czy mogę zacząć nosić stanik?
- Nie zawracaj mi teraz głowy Jasiu!


Idzie Czerwony Kapturek przez las. Nagle z krzaków wyskakuje wilk - stary zboczeniec i się drze:
- Ha Ha Kapturku, nareszcie cię pocałuję tam, gdzie jeszcze nikt cię nie całował!
Kapturek patrzy na niego zdziwiona i mówi:
- Chyba, kur**, w koszyk...





Pewien przewodnik w Górach Skalistych w USA miał bardzo złą sławę. Co zabierał jakąś grupę turystów na wyprawę, zawsze ktoś ginął. Ww końcu zainteresowała się tym policja. W śledztwie wyszło na jaw, że zły przewodnik jest patologicznym mordercą. Sąd orzekł karę śmierci. W dniu wykonania wyroku posadzono go na krześle elektrycznym. Włączono prąd, ale po dziesięciu minutach okazało się, że delikwent wciąż żyje i z tajemniczym uśmiechem stwierdza:
- Przecież wszyscy wiedzą, że jestem złym przewodnikiem.





Umarł stary zapalony quakeowiec, stanął przed Bogiem.
Bóg do niego:
-- Przez całe życie byłeś dobrym mężem, ojcem. Nie grzeszyłeś prawie w
ogóle. Jednak kiedy zasiadałeś do komputera stawałeś się bezlitosnym
okrutnym mordercą. Z tego powodu nie mogę Cię zostawić w niebie, jednak
spełnię twoje trzy życzenia zanim spadniesz do piekła.
quakowiec:
-- pierwsze GOD MODE
-- drugie GIVE ALL
Bóg:
-- Co z trzecim?
quakowiec:
-- Nie trzeba. Zrzucaj mnie





Idzie turysta przez dżungle i nagle wyskakuje murzyn z krzaków
-śmierć czy bajabongo(Dymanie)
turysta myśli myśli
-Bajabongo
murzyn go wydymał,dupa go boli ale idzie dalej po chwili z krzaków wyskakuje pięciu murzynów i do niego
-śmierć czy bajabongo?
Turysta myśli myśli
-wole żyć murzyni wydymali go ,dupa mu pęka i tak idzie dalej i w końcu wchodzi do murzyńskiej wioski
Cała wioska do niego śmierć czy bajabongo?
Turysta myśli myśli
-Wole skonać
a cała wioska
-śmierć przez bajabongo



Jakie są trzy największe kłamstwa studenta? - Od jutra nie piję; - Od jutra się uczę; - Dziękuję, nie jestem głodny...





Przychodzi facet do psychiatry i upiera się ze umie latać. Psychiatra mu oczywiście nie
wierzy ale klient się upiera ze umie latać... na to psychiatra już zdenerwowany otwiera
okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg, wylatuje. Robi parę kolek i wraca do
gabinetu.
Lekarz zachwycony pyta się czy on tez mógłby tak polatać. Na co facet, ze i owszem tylko
trzeba szybko machać rękami.
Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet:
- Jak na anioła stróża to ze mnie niezły kawał sku*.*





Wchodzi facet do sklepu nabiałowego i pyta:
- Przepraszam, czy jest twaróg?
- Tak
- To poproszę pół kilo.
Zapłacił, wyszedł. Po chwili wraca i znów pyta:
- Jest twaróg?
- Tak, jest.
- Tak z 2 kilo wezmę.
Minął jakiś czas, w drzwiach sklepu ten sam facet.
- Ma pan jeszcze twaróg.
- Tak. - Odpowiada zdziwiony już sprzedawca.
- Ile go pan ma?
- No będzie z 15kg.
- Biorę. Pakuj pan wszystko na taczkę.
- Ale na miłość boską, po co panu tyle twarogu?
- Co ja będę opowiadał, chodź pan ze mną.
Poszli. Idą wzdłuż drogi, w pewnym momencie koleś staje, wywraca taczkę i sru! Cały twaróg do rowu.
- Panie, co pan robisz? Tyle dobrego twarogu wyrzucać?
- Cicho! Niech pan słucha.
Po chwili z rowu dają się słyszeć odgłosy dynamicznej konsumpcji. Mlaskanie, siorbanie a na koniec gromkie beknięcie.
- Rany! Co to!? Co to?!
- Nie wiem. Ale zaje**ście twaróg wpier**la!





Idzie sobie myśliwy przez las, patrzy się a tu polana. Patrzy dalej a tam zajączek żre trawę. Myśliwy ściągnął dubeltówkę, załadował i srruu w zająca! A zając nic, żre dalej. Myśliwy podszedł kilka kroków bliżej, ponownie wycelował i srruu! A zając nic. Myśliwy trochę się wkurzył, wyszedł z lasu zaczaił się i jeszcze raz sruu! A zając znowu nic. Myśliwy poczerwieniał na twarzy, ręce mu się zaczęły trząść, podszedł do zająca przyłożył mu lufę do łba i srruu! Zając odrzucony siłą wystrzału potoczył się gdzieś w krzaki... Po chwili wychodzi, otrzepuje się z kurzu i mówi do myśliwego: - Powaliło cię czy co?!





Dawno, dawno temu był sobie smok i trzech rycerzy: rycerz zły, okrutny i dobry. Każdy miał za zadanie iść przez las do smoka. Pierwszy poszedł rycerz zły. Napotkał niedźwiedzia i go pobił - tak, że niedźwiedź nie mógł wstać, idąc dalej napotkał ul, zrzucił go z drzewa. Poszedł do smoka i mówi:
- Smoku, dobrze zrobiłem?
A smok go wciągnął nosem.
Drugi poszedł rycerz okrutny. Spotkał pobitego niedźwiedzia i jeszcze mocniej go skopał, a pszczółkom poodrywał skrzydełka. Poszedł do smoka i mówi:
- Smoku, dobrze zrobiłem?
A smok go wciągnął nosem.
Trzeci poszedł rycerz dobry. Spotkał połamanego niedźwiedzia, wyleczył go i pomógł mu. Pszczółkom podolepiał nowe skrzydełka i naprawił ul. Poszedł do smoka i mówi:
- Smoku, dobrze zrobiłem?
A smok go wciągnął nosem!
Ostatnio zmieniony 30.05.2008, 09:02 przez Look@sh, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Senator Międzygalktycznej Floty Krwawych Lokówek
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
ZiGi
Mistrzu
Mistrzu
Posty: 1140
Rejestracja: 16.06.2004, 20:28
Kontakt:

Post autor: ZiGi » 19.02.2008, 17:11

Dzień 1.

Dzisiaj była 10 rocznica naszego ślubu. Świętowania to tam za dużo nie było. Kiedy nadszedł czas, by powtórzyć naszą noc poślubną, Zdzisław zamknął się w łazience i płakał.

Dzień 2.

Zdzisław wyznał mi swój największy sekret. Powiedział, że jest impotentem. Też mi odkrycie! Czy on naprawdę myślał, że tego nie zauważyłam już pięć lat temu? Dodatkowo przyznał się, że od paru miesięcy bierze Prozac.

Dzień 3.

Chyba mamy małżeński kryzys. Przecież kobieta też ma swoje potrzeby!!! Co mam robić?!

>> Dzień 4.

Podmieniłam Prozac na Viagre, nie zauważył... połknął... czekam niecierpliwie...

Dzień 5.

BŁOGOŚĆ! Absolutna błogość!

Dzień 6.

Czyż życie nie jest cudowne? Trochę trudno mi pisać, gdyż ciągle to robimy.

Dzień 7.

Wszystko mu się kojarzy z jednym! Ale muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne - wydaje mi się, że nigdy przedtem nie byłam taka szczęśliwa.

Dzień 8.

Chyba wziął zbyt dużo pastylek przez weekend. Jestem cała obolała.

Dzień 9.

Nie miałam kiedy napisać...

Dzień 10.

Zaczynam się przed nim ukrywać. Najgorsze jest to, że popija Viagrę whisky! Czuje się kompletnie załamana... Żyję z kimś kto jest mieszanką Murzyna z wiertarką udarową..

Dzień 11.

Żałuję, że nie jest homoseksualistą!!!
Nie robię makijażu, przestałam myć zęby, ba - nawet już się nie myję. Na nic!! Nie czuję się bezpieczna nawet kiedy ziewam... Zdzisław atakuje podstępnie! Jeśli znów wyskoczy z tym swoim "Oops, przepraszam", chyba zabiję drania.

Dzień 12.

Myślę, że będę musiała go zabić. Zaczynam trzymać się wszystkiego, na czym usiądę. Koty i psy omijają go z daleka, a nasi przyjaciele przestali nas dwiedzać.

Dzień 13.

Podmieniłam Viagrę na Prozac, ale nie zauważyłam specjalnej różnicy...
Matko!!! Znów tu idzie!!!

Dzień 14.

Prozac skutkuje!!!
Przez cały dzień siedzi przed telewizorem z pilotem w ręce,zauważa mnie tylko kiedy podaje jedzenie lub piwo...
BŁOGOŚĆ!! Absolutna błogość!!!
Obrazek

Awatar użytkownika
Matt
Administrator
Administrator
Posty: 3416
Rejestracja: 31.05.2004, 13:40
Lokalizacja: Poręba
Kontakt:

Post autor: Matt » 19.02.2008, 17:14

Super :)
"Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej nie mam pewności." - A. Einstein

Awatar użytkownika
gys0n
Moderator
Moderator
Posty: 858
Rejestracja: 22.09.2004, 21:43
Lokalizacja: Poręba
Kontakt:

Post autor: gys0n » 26.05.2008, 23:00

Był sobie facet, który bardzo dbał o swoje ciało. Pewnego razu stanął przed lustrem, rozebrał się i zaczął się podziwiać. Po chwili stwierdził, że wszystko jest pięknie opalone oprócz członka. Postanowił coś z tym zrobić. Poszedł na plażę, rozebrał się i zasypał całe swoje ciało piaskiem, zostawiając na wierzchu jedynie swego członka.
Po kilku minutach przez plażę przechodziły dwie staruszki, podpierające się laskami. Jedna z nich, na widok wystającego z piasku męskiego członka, końcem swojej laski zaczęła przesuwać go to w jedną, to w drugą stronę.
- Życie jest niesprawiedliwe - mówi po chwili do drugiej staruszki.
- Czemu tak mówisz?
- Gdy miałam 20 lat byłam tego ciekawa, gdy miałam 30 lat bardzo to lubiłam, w wieku 40 lat już sama o to prosiłam, w wieku 60 lat zaczęłam się o to modlić, a gdy miałam 70 już o tym zapomniałam. A teraz, gdy mam 80 lat i te rzeczy rosną na dziko, ja nawet nie mogę przykucnąć!

EDIT:

Lekcja religii. Siostra pyta dzieci jak umarł Jezus. Wszystkie dzieci zgłaszają się do odpowiedzi, tylko Jasio nie podnosi ręki. Siostra pyta Jasia:
- Jasiu, naprawdę nie wiesz jak umarł Jezus?
- Nie.
- To w takim razie na następną lekcję religii przyjdź z ojcem.
Na następnej lekcji religii siostra mówi do ojca Jasia:
- ...Pytam dzieci jak umarł Jezus, wszystkie dzieci zgłaszają się do odpowiedzi, a pana syn tego nie wie.
- Siostro - odpowiada ojciec Jasia. - My na takim zadupiu mieszkamy, że nawet nie wiedzieliśmy że on chorował!




Facet wraca od lekarza i mówi żonie,że zostało mu tylko 24 godziny
życia. Po tych słowach prosi ją o seks.Oczywiście, zgadza się i kochają się.
Jakieś sześć godzin późniejfacet idzie do żony i mówi:
- Kotku, zostało mi tylko 18 godzin życia. Moglibyśmy zrobić to
jeszcze raz?
Żona oczywiście się zgadza i robią to znowu. Później facet idzie
do łóżka, patrzy na zegarek i uświadamia sobie, że zostało mu tylko
8 godzin.Dotyka ramienia żony i mówi:
Kotku, zróbmy to jeszcze raz, zanim umrę.
- Oczywiście, kochanie - mówi żona.
Kochają się trzeci raz. Potem żona odwraca się i zasypia. Facet
martwisię zbliżająca się śmiercią, przewraca się z boku na bok i
wierci,aż w końcu zostaje mu tylko 4 godziny życia.
Klepie żonę, a ta się budzi.
- Kochanie, zostało mi tylko 4 godziny życia. Czy myślisz, że
moglibyśmy...
W tym momencie żona siada i mówi:
- Słuchaj, ja muszę rano wstać, ty nie!

Awatar użytkownika
Vinc
Sporadyczny bywalec
Sporadyczny bywalec
Posty: 105
Rejestracja: 27.11.2004, 18:43
Lokalizacja: Poręba

Post autor: Vinc » 19.07.2008, 18:05

Jeden z krajow islamskich. Po ulicy idzie calkowicie "okutana"
dziewczyna, widac tylko jej ogromne czarne oczy. Kieruje sie w strone
przepieknej rezydencji. Nagle przechodzacy obok mlody chlopak usmiecha
sie do niej i puszcza oko. Dziewcze rzuca sie biegiem do drzwi wielkiego
domu, wpada do ogromnego gabinetu i krzyczy pokazujac palcem przez okno:
- Tato, ten chlopak mnie zaczepil.
A na nieszczescie chlopaka tata dziewczyny byl generalem. Szybko wezwal,
wiec swoich zolnierzy i rozkazal schwytac mlodzika. Po pieciu minutach
blady jak smierc chlopak zostal postawiony przed obliczem groznego i
rozsierdzonego ojca- generala:
-Ty gnoju, ty psie - wrzasnal general - jak smiales podniesc wzrok na
moja corke? Ibrachim!!! - zawolal Jak spod ziemi wyrosl wielki
sniadolicy, brodaty mezczyzna w mundurze z dystynkcjami sierzanta.
Ibrachim - znowu wykrzyczal general - wezmiesz tego lajdaka, zawieziesz
go na nasza ukryta farme na pustyni i go wyruchasz.
Sierzant zasalutowal, zlapal chlopca za ubranie i pociagnal go do dzipa.
Przykul go kajdankami do siedzenia i ruszyl w strone rogatek miasta.
Po paru minutach jazdy chlopak odzyskal mowe i cichutko zaproponowal:
- Ibrachim, dam ci 200 dolarow jak mnie nie wyruchasz.
Nic zero reakcji.
- Ibrachim - probuje znowu mlody - dam ci 500 dolarow, ale nie ruchaj
mnie, co.
Dalej nic.
Ibrachim, dam 1000 dol.....
W tym momencie sierzant spojrzal na niego tak, ze odechcialo mu sie
znowu mowic.
Dojechali do farmy, brodaty wojskowy wywlekl chlopca z samochodu,
wciagnal do srodka, rzucil na lozko i zdarl z niego spodnie. Potem
zaczal sam sie rozbierac. Byl juz prawie nago, gdy zadzwonil telefon.
Wrzask w sluchawce byl tak wielki, ze nawet lezacy twarza w poduszce
chlopak uslyszal generala:
- Ibrachim, natychmiast wracaj.
Ibrachim ubral sie, kazal ubrac sie chlopakowi, przykul go do siedzenia
w dzipie i pojechali z powrotem do miasta. Weszli do rezydencji gdzie
general czerwony ze zlosci wrzeszczal na dwoch mlodych arabow:
- Ibrachim, wezmiesz tych dwoch i ich rozstrzelasz.
Sierzant zgarnal cala trojke wsadzil ich do dzipa przykul kajdankami do
foteli i ruszyli. Droga przebiegala w zlowieszczym milczeniu. Przerwal
je cichy proszacy glos naszego pierwszego chlopaka:
- Ibrachim, ale pamietasz? Mnie wyruchac.
------------------------------------------------------
w samolocie pasażerskim nad pasażerem pochyla się stewardesa. Piersi o mało nie wyskoczą jej z dekoltu.
-Kawę czy herbatę
-A wktórym jest kawa?
------------------------------------------------------
Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Pierwsze uderzenie
żony i piłka rozbija okno domku stojącego obok pola. Mąż trochę się
zdenerwował:
- Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba będzie tam iść, przepraszać i może nawet zapłacić.
Idą do domku i pukają do drzwi. Miły głos mężczyzny zaprasza do środka.
Wchodzą. Rozbite szkło, zniszczona stara waza i siedzący na kanapie facet.
- Czy to wy zbiliście szybę?
- Przepraszamy bardzo.
- Właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić trzy życzenia. Nie obrazicie się, jak spełnię wam po jednym, sam zostawiając sobie jedno na koniec?
- Nie, tak jest świetnie - mówi mąż. - Chciałbym dostawać milion dolarów co roku.
- Nie ma problemu. Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty, młoda kobieto?
- Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie. Z najlepszą służbą na świecie.
- Mówisz, masz - odpowiada dżin - Do tego obiecuję ci, że do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie.
- A jakie jest twoje życzenie, dżinie? - pyta małżeństwo.
- Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym, jak o seksie z tobą - zwraca się do kobiety.
- I co ty na to, kochanie? - pyta mąż.
- Mamy tyle kasy i domy... Ja się zgadzam.
Żona kolesia idzie z dżinem na pięterko... Całe popołudnie kochają się. Dżin jest wręcz nienasycony. Po czterech godzinach nieustannego seksu dżin złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
- W jakim wieku jesteście?
- Oboje mamy po 35 lat.
- Pieprzysz... 35 lat i wierzycie w dżina?!
---------------------------------------------------------
Dzwoni Stasiek do Sieriozy na Syberie.
- Czesc Sieriozka, podobno u was straszne mrozy?
- Nie takie straszne, -15.
- Naprawde? A w TV mowili ze -60?
- A, to na zewnatrz...

Awatar użytkownika
Matt
Administrator
Administrator
Posty: 3416
Rejestracja: 31.05.2004, 13:40
Lokalizacja: Poręba
Kontakt:

Post autor: Matt » 30.10.2008, 18:04

"Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu
męzowi, że wrócę o północy. 'Obiecuję ci kochanie, nie wróe ani minuty
późiej'- powiedziałam i wybyłam. Ale impreza była cudowna!!! Drinki,
balety, znów drinki, znów balety, i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie,
że zapomniałam o godzinie!!!!.. Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem.
Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wsciekłą
kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, że mój mąż
się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam
z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery dupy, nagle
taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z
mężem...!!!!!! Szybciutko położyłam się do łóżka, myśląc jaka to ja jestem
inteligenta! Ha!!!!!! Rano, podczas śniadania, mąż zapytał o której
wróciłam z imprezy, więc mu powiedziałam, że o samiutkiej północy, tak jak
mu obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na
podejrzliwego. 'Oh, jak dobrze, jestem uratowana....' - pomyślałam i prawie
otarłam pot z czoła. Mój mąż, po chwili, spojrzał na mnie serio, mówiąc:
'Wiesz, musimy zmienić ten nasz zegar z kukułką'. Zbladłam ze strachu, ale
pytam pokornym głosem: 'Taaaak???? A dlaczego, kochanie?' A on na to:
Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to
zrobiła - krzyknęła 'O kurwa!!!' znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w
korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu. Kuknęła
jeszcze raz, nastąpnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie. A potem,
powaliła się koło mnie i kukając ostatni raz - puściła sobie głośnego bąka i
szybko zaczęła chrapać........"
"Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej nie mam pewności." - A. Einstein

Awatar użytkownika
Matt
Administrator
Administrator
Posty: 3416
Rejestracja: 31.05.2004, 13:40
Lokalizacja: Poręba
Kontakt:

Post autor: Matt » 31.10.2008, 12:47

Kłóci się Rosjanin, Norweg i Polak, gdzie są sroższe zimy. Ruski mówi:
- U nas to była taka zima, że jak splunąłeś, to na ziemię spadała bryłka lodu.
Na to Norweg:
- A u nas była taka zima, ze Golfsztrom zamarzł.
A Polak:
- A dobrze mu tak, Żydowi!

------------------

Wraca mąż do domu i od progu woła do żony:
- Rozbieraj się i do łóżka!
Żona nieco zdziwiona, 20 lat pożycia i nigdy się tak nie zachowywał...
Zaciekawiona wyskoczyła z fatałaszków i do wyrka. Mąż też raz-dwa pozbył się ubrania, wskakuje do łóżka, nakrywa żonę i siebie kołdrą, razem z głowami i pokazuje:
- Patrz! Zegarek kupiłem! Fluorescencyjna tarcza!
"Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka. Co do tej pierwszej nie mam pewności." - A. Einstein

Awatar użytkownika
Look@sh
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11.01.2005, 21:32
Lokalizacja: Kolonia Wiertnicza Księżyca Enurii-c38gw

Post autor: Look@sh » 02.11.2008, 13:04

Pewna kobieta miała problem ze swoim "świeżo upieczonym" mężem. Poszła, więc wyżalić się sie swojej mamie...
- Mamo, posłuchaj... Roman w ogóle nie chce sie ze mną kochać.... Leżymy w łóżku a on tylko czyta te swoje książki i dokumenty...
- Niemożliwe córeczko... Załóż jakąś seksowną bieliznę to na 100% sie skusi.
- Próbowałam już wszystkiego i nic nie działa.
- No to zamieńmy sie na jedna noc... zostań w pokoju obok a ja sie postaram aby przyszła mu ochota na seks.
Jak postanowiły tak zrobiły... Leży, więc teściowa z Romanem w łóżku aż tu nagle ręka Romka po kilku minutach wędruje pod kołdrę poszukując pewnego miejsca Teściowa zrywa sie na równe nogi, biegnie do pokoju obok i mówi córce:
- Widzisz, mówiłam ze mi sie uda.... nie minęło 2 minuty jak Romek już wkładał rękę pod kołdrę.....
- Oj mamo nic nie rozumiesz.... on zmoczy palec i przewróci kartkę.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Senator Międzygalktycznej Floty Krwawych Lokówek
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
ZiGi
Mistrzu
Mistrzu
Posty: 1140
Rejestracja: 16.06.2004, 20:28
Kontakt:

Post autor: ZiGi » 02.11.2008, 17:54

Wróciłam ostatnio z bardzo ważnego spotkania późnym piątkowym wieczorem. Wieczór był na tyle późny, że cały akademik ledwie trzymał się na nogach. Stwierdziłam, że na trzeźwo nie da się z nimi wytrzymać, więc wybrałam się do monopolowego, w towarzystwie konkretnie już zrobionego kumpla. Tyle tytułem wstępu.
Czekamy w kolejce do naszego upojnego Źródełka, gdy podszedł do nas mocno chwiejnym krokiem zarośnięty osobnik w koszulce z Czegewarą. Osobnik przyjrzał się nam dokładnie, po czym skomplementował mnie niesamowicie:
- Ale maszszszszsz... zajeiiiiiiistą torebkę!
Podziękowałam mu grzecznie, a kumpel rzekł do mnie konspiracyjnym "szeptem", który spokojnie można było usłyszeć po drugiej stronie ulicy:
- Uważaj Mery, on chyba cię podrywa!
Zaśmiałam się z genialnego odkrycia mojego przeinteligentnego kumpla, więc ten spytał mnie:
- A ty, co? Pewnie dasz mu się poderwać?
- Wiesz, mam taki problem, że jestem na to stanowczo za trzeźwa - odpowiedziałam.
Na co osobnik zmierzył nas jeszcze raz wzrokiem i rzekł ze stanowczością:
- Nie będę cię podrywać... Nie lubię dziewczyn z problemami!
Obrazek

Awatar użytkownika
Look@sh
Regularny bywalec
Regularny bywalec
Posty: 365
Rejestracja: 11.01.2005, 21:32
Lokalizacja: Kolonia Wiertnicza Księżyca Enurii-c38gw

Post autor: Look@sh » 04.11.2008, 00:06

Porwanie samolotu w Moskwie

Poniedziałek
Porwaliśmy samolot na lotnisku w Moskwie, pasażerowie jako zakładnicy. Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.

Wtorek
Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami. Pasażerowie wyciągnęli zapasy. Napiliśmy się z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami.

Środa
Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem, pilotami i
pasażerami. Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów.
Wypuściliśmy, a co tam.

Czwartek
Pasażerowie wrócili z zapasami wódki. Balanga do rana. Wypuściliśmy drugą
połowę pasażerów i pilotów.

Piątek
Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili masę
znajomych. Impreza do rana.

Sobota
Do samolotu wpadł specnaz. Z wódką. Balanga do poniedziałku.

Poniedziałek
Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie z gorzałą. Jest milicja, są
desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze.

Wtorek
Nie mamy sił. Chcemy się poddać i uwolnić samolot. Specnaz się nie zgadza.
Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódką.

Środa
Pertraktujemy. Pasażerowie zgadzają się nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę.

``````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````

Pewien Chińczyk nakrywa faceta romansującego z jego żoną i stawia mu
ultimatum:
- Jeśli nie zerwie tego związku, on, małżonek, ześle na niego klątwę
trzech chińskich tortur. Facet tylko się uśmiechnął i jeszcze tej samej nocy odwiedził żonę Chińczyka. Następnego dnia rano budzi go w jego sypialni na drugim piętrze ból w piersiach. Otwiera oczy i widzi, że leży na nim wielki głaz. Coraz trudniej mu oddychać. A na głazie widnieje napis:

Chińska tortura nr1. Uśmiecha się, a ponieważ jest silny podnosi kamień i wyrzuca przez okno. W chwili gdy wypuszcza go z rąk, po drugiej stronie głazu dostrzega informację:

Chińska tortura nr 2. Prawe jądro jest uwiązane do kamienia. Facet jest bystry, wiec żeby uniknąć spustoszeń w dolnych partiach ciała, rusza za kamieniem, czyli wyskakuje przez okno. Kiedy mija futrynę, widzi trzecią wiadomość:

Chińska tortura nr 3. Lewe jądro jest przywiązane do nogi łóżka.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Senator Międzygalktycznej Floty Krwawych Lokówek
Obrazek
Obrazek

ODPOWIEDZ