Legendy i mity

Powiat Zawierciański położony jest na terenie Wyżyny Krakowsko Częstochowskiej w jednym z najpiękniejszych regionów Polski, pośród ostańców skalnych i unikatowych okazów przyrody.

Atrakcyjne usytuowanie tego terenu pozwoliło za czasów Kazimierza Wielkiego na wzniesienie wielu potężnych zamków warowno-obronnych zwanych 'orlimi gniazdami', których ruiny zachowały się do dnia dzisiejszego.

W wieku XVII i XIX zbudowano również wiele przepięknych pałaców i dworków otoczonych zabytkowymi parkami i ogrodami.

W wyniku zawirowań wojennych wiele z tych unikatowych zabytków zostało zniszczonych, ale pozostały nam po nich legendy i podania ludności miejscowej przekazywane z pokolenia na pokolenie.


Legenda o Czarnym Jeziorze

Historia ta wydarzyła się w XIII wieku w miejscu, gdzie obecnie położona jest Poręba. Otóż wówczas obszar ten porastała dzika puszcza przecięta rwącym nurtem Czarnej Przemszy. Istniał tu również wielki staw o wodach czarnych jak smoła, zwany przeto Czarnym Jeziorem. U jego brzegów wyrastało niewielkie zamczysko, w którym mieszkał zasłużony w boju rycerz Żelisław z córką Bożenną i synem Bożywojem. Rodzeństwo nie żyło jednak w zgodzie, a to za sprawą krewkiego i awanturniczego Bożywoja, który wciąż dokuczał siostrze. Żelisław chcąc więc ostudzić krewkość swego syna, wysłał go w świat.

Mijały lata, aż pomarł stary Żelisław, pozostawiając w pustym zamczysku osieroconą Bożennę. O śmierci ojca dowiedział się Bożywoj i z myślą odziedziczenia majątku powrócił na zamek. Jeszcze silniejszą pałał wówczas nienawiścią do swej siostry, którą wygnał z rodzinnej siedziby. Opuszczona Bożenna osiadła w położonym na przeciwległym brzegu jeziora drewnianym dworku.

Gospodarowanie na zamku awanturnik rozpoczął od wypędzenia wiernej rodzinie od lat służby. Nie przepuścił również okolicznym chłopom, których bez powodu torturował. Śmierć ojca widać nie zmartwiła Bożywoja, gdyż nieprzerwanie przez wiele tygodni hucznie na zamku biesiadował, trwoniąc przy tym krwawicę swego nestora. Tymczasem na drugim brzegu Czarnego Jeziora w objęciach niani Grzymisławy, Bożenna roniła morze łez, modląc się za nawrócenie swego brata.

Gnębieni przez Bożywoja mieszkańcy okolicznych włości rzucili na niego klątwę. Rozpętała się straszliwa burza, która rozkołysała jezioro do tego stopnia, że potężne bałwany zalały zamek. Warownia nie oparła się potędze wody, która zabrała ją w swą czeluść, grzebiąc w jeziorze Bożywoja razem z jego kompanami. Po tym zdarzeniu, wśród ciszy nocnej przez wiele lat ludziom zdawało się słyszeć krzyki, jęki i przekleństwa topielców. Na czarnej jak smoła tafli jeziora pojawiały się okropne widma i złowróżbnym nawoływaniem niepokoiły okolicznych mieszkańców.

cron