Felietonik z Miętą... i z Bratkiem - Ewa Olszańska-Rok - Część 1



Najmilsi Czytelnicy Felietoników, zawitała wiosna! Podobno, bo za oknami zupełnie tego nie widać.

Od rana staram się uspokoić mojego ukochanego psa Texia, że "wiaterek" tylko tak dmucha dla zabawy, i że nie rozbierze nam dachu (najprawdopodobniej!) i że może sobie spokojnie spać na kanapie i czterech podgarniętych pod siebie poduszeczkach ozdobnych, bo na spacer i tak na razie wyjść się nie da... Wiosna by nas porwała!

Ale nie myślcie, że tak zupełnie się tej aurze poddałam. Jak zwykle, zrobiłam na przekór! Kolejny raz pobiegłam rano do Polo-Marketu sprawdzić, jak się mają te śliczne bratki w dziesięciopakach, które z dnia na dzień wyglądają coraz gorzej, bo mimo przystępnej ceny nikt jakoś ich nie kupuje. (Nikt też nie dba o nie, co zawsze mnie bardzo boli, i los tych, których nie zdążę (!) uratować z góry jest przesądzony.) Kupiłam więc kolejny dziesięciopak (znów w sekrecie przed mężem) i szybciutko, w ulewnym deszczu, w ciepłej kurtce, w czapce, szaliku i rękawiczkach, posadziłam je w doniczkach na swoim balkonie. Są uratowane! Fioletowo-żółte, cudne, słoneczka takie maleńkie!

Ponieważ ja o tych bratkach wiem, a mąż nie, przynajmniej nie o taaakiej ilości, to ja mam już wiosnę w sercu (i na balkonie!) a małżonek nadal pozostaje w zimowym nastroju i ze swojej gawry wychodzi prawie wyłącznie pod wpływem głodu... Kontakt ze światem ma głównie poprzez telewizję oraz gazety ("lub czasopisma!"). A ponieważ już Galileusz zauważył kiedyś, iż...

WINNIŚMY TRZYMAĆ SIĘ ŚWIATA ZMYSŁÓW A NIE ŚWIATA PAPIEROWEGO

zapewniam Was, że ja będę się starać tę wiosnę chłonąć wszystkimi zmysłami a o tym co mi się interesującego przytrafi natychmiast Wam opowiem.

Tak więc Kochani, żegnamy się na czas jakiś ze smakiem i zapachem kminku. Wieprzowinkę będziemy spożywać okazjonalnie zastępując ją lżejszym mięsem różnych jadalnych ptaków, przybranym barwnym i smacznym bukietem z warzyw. A może i... bukietem!

Wracając do zapachu i wszystkich innych walorów mięty, postaram się ją (i Felietoniki) wzbogacić w elementy wiosenno-letnie, bliskie nam wszystkim do tego stopnia, iż można je na przykład hodować na naszych balkonach lub w przydomowych ogródkach.

Na rozpoczęcie (a nawet zwabienie wiosny pod dom) bratek jest idealny! W tej kwestii wcale nie jestem ogkrywcza. Jak tylko sięgam pamięcią do lat mojego sielskiego porębskiego dzieciństwa, maluje mi się obraz wszelkich miejscowych klombów i klombików (tego przy głównym skrzyżowaniu dróg, "przed strażą" i tych wąziutkich, przydrożnych, oddzielających jezdnię od chodników) obsadzonych kępkami wesołych, różnokolorowych bratków. Nie brakowało ich też na działkach.

Sympatyczne (i niedrogie!) "kwiatki z buziami" stanowiły dowód dbałości o estetykę otoczenia i wraz z pobielonymi krawężnikami oraz czystą ulicą i chodnikami były koronnym dowodem często serwowanym przez moją mamę odwiedzającej nas rodzinie z Krakowa, że u nas jest piękniej! I że wprawdzie przybyła do Poręby "z nakazu" (pracy, tak niegdyś powszechnego) ale pozostała i żyje tu "z wyboru". I dlatego, że tu jest piękniej. Ojciec potakiwał. Jak zwykle zresztą. A ja rosłam w przeświadczeniu, że schludność i swojski urok "mojego" miasteczka dla "krakowskich" jest nieosiągalnym i godnym nieustającej zazdrości atutem tego absolutnie wyjątkowego miejsca.

Myślę, że związek bratków z Porębą może być wręcz symboliczny. Mieszkańcy naszego miasta to i społeczność wywodząca się z odwiecznych rodów Czarnej Poręby oraz pobliskich osad i miast ale również tzw. ludność napływowa. Wraz z rozwojem zakładu (FUM "Poręba"!) przybywali nowi pracownicy, nowi mieszkańcy, nowi entuzjaści tego, "rosnącego w siłę" miejsca. Wbrew niektórym historycznym przekazom, ludzie faktycznie z roku na rok żyli dostatniej, urządzali się w nowych mieszkaniach, kupowali na raty meble, pralki, telewizory, lodówki. A nawet samochody. Znaczna część inżynierskiej i robotniczej braci przemierzała świat wraz z obrabiarkami produkowanymi tutaj właśnie. Nie obcy był Porębianom żaden kontynent i tak jak bratki (Viola tricolor) znane są i zadomowione w Europie, Afryce Północnej, Azji, nawet na Syberii (!) oraz w Ameryce Północnej, tak porębscy fachowcy zostawiali swój ślad w wymienionych miejscach dodając do tego spisu Australię.

Jak widać i Porębianie i bratki są kosmopolitami, lecz zakorzenione w swoim ulubionym miejscu chętnie bratają się z przybyszami z zewnątrz.

Bratek, inaczej fiołek trójbarwny, to również ogromny potencjał - lecznicze działanie młodych, kwitnących pędów (zbieranych od maja do września) jest bardzo wszechstronne i wynika ze składu (flawonoidy, antocyjany, karotenoidy, B-karoten, śluz, garbniki, sole mineralne i ślady olejku eterycznego). Ziele bratka wykazuje działanie moczopędne, odtruwające, ważne w chorobach na tle metabolicznym, niektórych schorzeniach skórnych (np. trądzik młodzieńczy, egzema itp.). Stosuje się ziele bratków w kruchości i łamliwości naczyń krwionośnych, wylewach podskórnych i miażdżycy naczyń. Pomaga dzieciom cierpiącym na skazę limfatyczną i wypryski alergiczne. (Pełny zestaw przepisów znajdziecie m. in. w książce:"Rośliny lecznicze i ich praktyczne zastosowanie" - Aleksander Ożarowski i Wacław Jaroniewski; Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych; Warszawa 1989).

Świat idzie jednak naprzód i bratek jako taki wkroczył już na salony i staje się primadonną wykwintnej sztuki kulinarnej. Płatkami fiołka trójbarwnego nie tylko zdobi się potrawy ale jako jadalny i zarazem ładny element stanowi on część składową sałatek, deserów, eleganckich przystawek... Sądzę, że z nadejściem wiosny nadarzyć się może okazja do upiększenia naszego stołu fantazyjną potrawą z kolorowymi płatkami bratków. Może to właśnie dzięki nim nasze domowe niedźwiedzie otrząsną się ze snu zimowego i uzyskają... zwinność i lekkość ruchu!

Pamiętajcie jednak Kochani, że z wprowadzaniem nowinek (nie tylko kulinarnych) należy zachować umiar i równowagę a w związku z wiosną, i budzeniem się do życia w ogóle, to dobrze jest mieć na względzie złotą myśl Johanna Wolfganga Goethego: "Kto pierwszy guzik chybi, ten już nie da sobie rady z zapinaniem" i do wszystkiego należycie się przygotować.


Moi Drodzy, czasem los a czasem to my sami robimy sobie primaaprilisowe żarty. W ramach bezinteresownego żartu Dla Was ode mnie dołączam opowiadanie oparte na faktach, które dedykuję mojej niezwykłej Szefowej i Przyjaciółce Eli Cygnarowskiej (nadzwyczaj cierpliwej, wyrozumiałej i wielkodusznej Kierowniczce Dziennego Domu Pomocy Społecznej w Zawierciu).

Nieprzewidywalna uroda życia.

Tym razem moja ulubiona kwiaciarnia zawiodła mnie: imieninowy bukiet dla Eli okazał się wyjątkowo smutny. Fioletowe kwiatki, "udekorowane" fioletową kokardką ciasno związanego woalu... "Przydałoby się go jakoś rozweselić" - pomyślałam ale nie miałam zbyt wiele czasu: do rozpoczęcia pracy zostało mi pięć minut. Biegłam więc chodnikiem wiodącym z kwiaciarni do budynku MOPS-u. Przebiegając obok maleńkiej kapliczki zauważyłam wiązanki jasnych, sympatycznych kwiatków stojące w szklanych wazonikach przed wizerunkiem Matki Boskiej. Pomysł, który przyszedł mi nagle do głowy, uznałam za karygodny i postanowiłam tylko: "już ja go jakoś sama ożywię, tylko dotrę na miejsce..."

Niestety, nie zdążyłam. Wpadając w drzwi wejściowe mojej pracy wpadłam w objęcia solenizantki! Złożyłam więc życzenia, obdarowałam smutnym bukietem i rozpoczęłam normalny poniedziałek.

Dzień mojej pracy przebiegał bardzo sympatycznie (jak zwykle) ale nadzwyczaj spokojnie. Z przyjemnością oglądałam wraz z podopiecznymi nagranie z uroczystości piętnastolecia DDPS-u, wspominając miłe chwile i ciesząc się razem z nimi, że tremę i różne inne większe emocje mamy już za sobą.

Minęła godzina piętnasta i nadal panował spokój i atmosfera relaksu. Aż do chwili, gdy Ela powiedziała do mnie: "...o, zobacz, zapomniałam dolać wody do wazonu! Ewuniu, proszę Cię, nalej tu trochę wody, bo zwiędną..."

Ja nie czułabym z tego powodu głębokiego żalu, ale prośba Eli jest dla mnie rozkazem, więc natychmiast ujęłam duży, brązowy wazon z bukietem fioletowych kwiatów w obie ręce i udałam się do łazienki. W pierwszej łazience kran był umiejscowiony tak nisko nad umywalką, że podstawienie pod niego okazałego wazonu było zupełnie nie możliwe. Przeszłam więc do następnej. W drugiej łazience odkryłam tę samą przeszkodę. W trzeciej odkryłam natrysk (za zasłonką), wyposażony w odpowiednio wysoko umiejscowiony kran z prysznicem, grzecznie leżącym na srebrnych "widełkach". Prysznic był zakończeniem długiego, metalowego węża - nowoczesny i przyjazny ludziom.

Przekręciłam więc kurek od kranu i ufnie podstawiłam pod niego trzymany w obu dłoniach wazon. Przez pierwsze pół minuty, zgodnie z moim oczekiwaniem woda z kranu spokojnie spływała do wazonu, aż do chwili, gdy w kranie coś prychnęło, strzeliło i srebrzący się wąż z prysznicem... rzucił się na mnie! Stałam oniemiała, gdy wąż wykonywał szalone ósemki raz w górę, raz w dół, obficie polewając mnie zimną wodą i z podejrzaną złośliwością urządzając mi bicze szkockie a to po głowie i swetrze, a to od pasa w dół, dokładnie zlewając moją szeroką spódnicę i wszystko, co pod nią.

Po jakichś trzech, czterech pełnych ewolucjach prysznica ocknęłam się z odrętwienia, postawiłam wreszcie wazon na podłodze i podjęłam nierówną walkę z napastnikiem. Był jednak nieuchwytny - jak dowiedziałam się dużo później: z powodu całkowitego braku wody przez poprzednią część dnia. Ciśnienie wody, które w rurach panowało teraz, dawało urządzeniu nadzwyczajną siłę.

Cóż, nie będę już męczyć Drogich Czytelników opisem mojej walki, gdyż żadne słowa nie oddadzą dynamizmu tych scen i nie opiszą skomplikowanych figur, które musiałam wykonać. Powiem więc jeszcze tylko iż, gdy po dłuższej chwili nieobecności zjawiłam się znów przed obliczem solenizantki, mój widok całkowicie wtłoczył ją w fotel a oczy Eli wyrażały zupełnie nadzwyczajne zdumienie. Zdałam sobie sprawę, że rozpoznaje mnie głównie po wazonie z fioletowym bukietem. Ela, to kobieta dojrzała, doświadczona, światowa i w życiu widziała już wiele ale w tej chwili zdołała wypowiedzieć tylko następujące zdanie:

"Ewa, przecież ja cię prosiłam tylko o trochę wody do wazonu!"

Pode mną utworzyła się spora kałuża. Spojrzałam na nią i pomyślałam: "...faktycznie, przecież ja ten bukiet też chciałam tylko troszkę rozweselić!..."

Za tą myślą natychmiast pojawiła się jednak następna, że życie jest dla mnie wyjątkowo hojne: wciąż daje mi maksimum tego, czego mogłabym się spodziewać.

Julian Tuwim powiedział kiedyś, że powinno się żyć tak, by po naszym ostatecznym odejściu wszystkim (bliskim i znajomym) bardzo się nudziło. Zgadzam się... Ale, czy to w ogóle zależy ode mnie?...

Ewa Olszańska-Rok

Poręba, 31 marca 2012

Przypuszczalnie ciąg dalszy nastąpi...

Na marginesie

Jestem filologiem i znam prozę wysokich lotów. Wielokrotnie doświadczałam jej, nie tyle może na własnej skórze, co na własnej duszy. Nie zawsze wychodziło to mojej duszy na dobre. Moje opowiadania na pewno nie starają się udawać wielkiej prozy. Przepraszam, że nie piszę dla koneserów. Piszę dla LUDZI.


Kontakt z autorką

ewa@e-poreba.pl


Felietonik z Kminkiem
...i Kapsułą Czasu (Aneks)
Część 11b :: 11.04.2014
...i Kapsułą Czasu
Część 11 :: 04.04.2014
...i Niezapomnianym Urokiem Złotej Nuty (Aneks)
Część 10b :: 25.03.2014
...i Niezapomnianym Urokiem Złotej Nuty
Część 10 :: 16.03.2014
...i Chwilką Przyjemności - Krótkim Urywkiem Wieczności (Aneks)
Część 9b :: 11.03.2014
...i Chwilką Przyjemności - Krótkim Urywkiem Wieczności
Część 9 :: 28.02.2014
...i Szczyptą Optymizmu Technologicznego
Część 8 :: 14.02.2014
...Miętą i Esencją Życia (Aneks)
Część 7b :: 04.02.2014
...Miętą i Esencją Życia
Część 7 :: 28.01.2014
...Resztką Kalendarza i... Fascynatorem
Część 6 :: 15.12.2013
...i Zapachem Pierników
(oraz Smalcu ze Skwarkami)

Część 5 :: 29.11.2013
...i Wielkim Eksperymentem
Część 4 :: 14.11.2013
...i Upiorem w Szafie
Część 3 :: 02.11.2013
...i Trajektorią Lotu Na Miotle
Część 2 :: 15.10.2013
...i Jesienią w Stylu Glamour
Część 1 :: 03.10.2013


Archiwum

Felietonik z Miętą
...i Kamieniem Magicznym
Część 12 :: 17.09.2013
...i Jarzębinowymi Koralami
Część 11 :: 29.08.2013
...i Pnączem Dzikiego Wina za Oknem
Część 10 :: 16.08.2013
...i Specyficznym Widzeniem Świata w Upalny Dzień
Część 9 :: 01.08.2013
...Narastającym Pragnieniem Relaksu
Część 8 :: 15.07.2013
...i Lipcowym Chłodem
Część 7 :: 02.07.2013
...i Atrakcjami
Część 6 :: 17.06.2013
...i Zapachem Maja Po Burzy
Część 5 :: 31.05.2013
...i Zachwytem Nad Bujnością Traw
Część 4 :: 15.05.2013
...i Deszczową Majówką
Część 3 :: 02.05.2013
...i Szczyptą Wątpliwości
Część 2 :: 14.04.2013
...i z Pragnieniem Azylu
Część 1 :: 02.04.2013


Felietonik z Kminkiem
...i z Wirusem
Część 12 :: 16.03.2013
...i Marzeniem o Wiośnie
Część 11 :: 28.02.2013
...i Deszczem Meteorytów nad Głową
Część 10 :: 15.02.2013
...i Strugami Deszczu na Szybach (oraz Słońcem w Domyśle)
Część 9 :: 31.01.2013
...i z Burzą Śnieżną
Część 8 :: 15.01.2013
...i z Petardą
Część 7 :: 01.01.2013
...i z Przedsmakiem Świąt Bożego Narodzenia
Część 6 :: 15.12.2012
...i z Ostatnimi... Mgnieniami Jesieni
Część 5 :: 30.11.2012
...i z Białym Szronem na Trawie i z Zamętem w Głowie
Część 4 :: 14.11.2012
...i z Jesienną Mgłą
Część 3 :: 31.10.2012
...i z Ciepłym Kocykiem
Część 2 :: 14.10.2012
...i z Grzybami
Część 1 :: 30.09.2012


Felietonik z Miętą...
...i z Nutą Kasztana
Część 12 :: 14.09.2012
...i z Nutą Wrzosu
Część 11 :: 31.08.2012
...i z Nutą Jarzębiny
Część 10 :: 15.08.2012
...i z Nutą Dobrego Zimnego Piwa w Porębskim Ogródku Piwnym w Środku Lata
Część 9 :: 31.07.2012
...i z Nutą Macierzanki
Część 8 :: 14.07.2012
...i z Odrobiną Gwiezdnego Pyłu
Część 7 :: 01.07.2012
...i z Dobrym Słowem
Część 6 :: 14.06.2012
...i z Kalarepką
Część 5 :: 31.05.2012
...i z Yerba Mate
Część 4 :: 15.05.2012
...i z Żółtym Mleczem w Trawie
Część 3 :: 30.04.2012
...i z Ptakiem na Drucie Telefonicznym
Część 2 :: 14.04.2012
...i z Bratkiem
Część 1 :: 31.03.2012


Felietonik z Kminkiem...
...i z nutą Coca-Coli
Część 12 :: 14.03.2012
...i z nutą Koperku
Część 11 :: 29.02.2012
...i z nutą Gorczycy
Część 10 :: 14.02.2012
...i z nutą Jałowca
Część 9 :: 31.01.2012
...i z nutą Anyżku
Część 8 :: 14.01.2012
...i z nutą Lubczyku
Część 7 :: 31.12.2011
...i z nutą Cynamonu
Część 6 :: 14.12.2011
...i z nutą Goździków
Część 5 :: 30.11.2011
...i z nutą Orzeszków bukowych
Część 4 :: 14.11.2011
...i z nutą Melissy
Część 3 :: 31.10.2011
...i z nutą Sezamu
Część 2 :: 14.10.2011
...i z nutą Imbiru
Część 1 :: 30.09.2011


Felietonik z Miętą
Część 12 :: 14.09.2011
Część 11 :: 31.08.2011
Część 10 :: 15.08.2011
Część 9 :: 31.07.2011
Część 8 :: 14.07.2011
Część 7 :: 30.06.2011
Część 6 :: 15.06.2011
Część 5 :: 01.06.2011
Część 4 :: 15.05.2011
Część 3 :: 30.04.2011
Część 2 :: 14.04.2011
Część 1 :: 31.03.2011


Felietonik z Kminkiem
Część 12 :: 14.03.2011
Część 11 :: 28.02.2011
Część 10 :: 14.02.2011
Część 9 :: 31.01.2011
Część 8 :: 14.01.2011
Część 7 :: 31.12.2010
Część 6 :: 15.12.2010
Część 5 :: 30.11.2010
Część 4 :: 14.11.2010
Część 3 :: 31.10.2010
Część 2 :: 14.10.2010
Część 1 :: 30.09.2010

cron