Felietonik z Kminkiem i z Grzybami - Ewa Olszańska-Rok - Część 1



Najmilsi! Może to niezbyt fortunne zestawienie - kminek grzybka potrafi zdominować a przecież nam chodzi o to, by każdy wspaniały smak mógł dojść do głosu. Aby to się stało w najbardziej odpowiednim momencie i gwarantowało nam (!!!) harmonię. Harmonię smaków i elementów życia także. Lecz aby móc w pełni z tego dobrodziejstwa korzystać, znaleźć czas i siły na sycenie się aromatem (i smakiem) kminku i grzybków oddzielnie oraz na degustację innych walorów świata musimy wypracować

TAKTYKĘ POSTĘPOWANIA Z JESIENIĄ.

Sposobów na oswajanie jesieni jest sporo. Moja śliczna sąsiadka na przykład ostentacyjnie, choć oczywiście z wielkim smakiem, zaczęła nosić się jeszcze bardziej kolorowo, niż zwykle. Jej sposobem na jesienno zimową depresję są cudne i bardzo energetyczne (zwłaszcza dla obserwatorów) zestawienia turkusów i pomarańczy, szmaragdowych zieleni i słonecznych żółci cieplejszego już bądź co bądź odzienia z ciepłą rudością niezwykle oryginalnych jesiennych bucików.

W zamszowych butach przyozdobionych kolorowymi koralikami nie sposób nawet chłodnym rankiem biec do pracy w marnym humorze. Moje kobiece serce również ożywia się na taki widok i dziesiątki jeszcze barwniejszych pomysłów (dotyczących mody, wystroju domu a nawet kulinariów) przychodzi mi do nie młodej już przecież głowy.

Świetną metodę na walkę z jesiennym przesileniem (a właściwie "odsileniem") zamieściła niegdyś "Jaskółka" (pisemko, które współredaguję z kilkoma twórczymi osobami w DDPS w Zawierciu). Przytoczę ją, ponieważ jest tania i niezwykle skuteczna. Nazywa się szumnie: " Porządki jesienne".

"Żeby się zabrać z zapałem do jesiennych porządków w mieszkaniu konieczne są : odkurzacz lub miotła, nowa ściereczka, czajnik, nowa filiżanka ze spodeczkiem, herbata (najlepiej z suszonych owoców), miód, ładna serwetka, łyżeczka.

Do dużego czajnika nalewamy wody i podpalamy gaz (bądź ustawiamy na blasze). Nowiutką ściereczką wycieramy kurz z mebli i abażurów. Odkurzaczem lub miotłą sprzątamy szybko podłogę. Na stoliku rozkładamy ładną serwetkę. Ustawiamy na niej spodeczek i filiżankę. Wsypujemy herbatę, zalewamy wrzątkiem, który jest właśnie gotowy. Siadamy w fotelu i przymykamy oczy. Czekamy aż herbatka zaparzy się i nieco przestygnie aby osłodzić ją miodem, nie niszcząc jego zalet. No a po chwili pijemy małymi łykami wsłuchując się w szum wiatru i szelest spadających liści za oknem.

Powyższy przepis można stosować w parach lub grupach, należy wtedy zwiększyć ilość ściereczek, serwetek, spodeczków i filiżanek.

Kochani, nie chciałabym jednak abyśmy skończyli jako poradnik lub wykaz przyjemnostek jesiennych w stylu "zrób rameczkę na szydełku", (choć to też wcale nie jest od rzeczy...) jednak nasz wspólnie wypracowywany latami (mija właśnie równe dwa lata Felietoniku!) poziom intelektualny, emocjonalny i artystyczny zobowiązuje.

Tak mi się coś wydaje, iż najlepszym sposobem na rozwinięcie skrzydeł jest takie maleńkie, niewinne, wręcz literackie (bo tylko sztuka dla sztuki) poplotkowanie. O czym? O kim? A o kimże nie jest przyjemniej poplotkować jak nie o ... facetach! I to najlepiej o własnych.

Większość kobiecych spotkań sprowadza się do tego, że obrabiamy "wielkich nieobecnych", wręcz obdzieramy ze skóry, rozkładamy na czynniki pierwsze ich osobowość (w szczególności jej braki) i opowiadamy sobie dziesiątki dowcipów o męskich ułomnościach, by o "godzinie zero" zerwać się na równe nogi (i to bez względu na ilość wypitych lampek wina) i podążyć do Niego! Natychmiast! Bo dom w rozkładzie, dzieci pewnie zabrało pogotowie opiekuńcze, pies zdechł zapewne, a on...? On nie dość, że nas "pewnie zabije" to jeszcze... biedaczek!

Biedaczek zazwyczaj już śpi i nie wie, że nas nie było. Chyba, że dziecko jest jeszcze w fazie noszenia na rękach i kolki jelitowej, to nie śpi. Bo też ciągle wydzwaniał, żebyśmy już wreszcie przyszły. Bo bez nas świat się zawali!

Ale tak zwyczajnie, na co dzień, to mało który facet wie ( i docenia), że gdyby nie kobiece pragnienia i ambicje, gdyby nie marzenia, a czasem i nutka zazdrości, to oni, panowie świata, siedzieliby jeszcze na drzewach. I może od tej niewiedzy świat też się nie zawali ale przedziwnym trafem, to zawsze obcy facet dostrzega nasze walory. A zwłaszcza, gdy jest przedstawicielem jakiegoś innego plemienia.

Pierre Augustin Beaumarchais powiedział kiedyś: "W miłości młodzieńcy płacą za to, co robią, zaś starcy za to, czego nie robią." Myślę, że właśnie jesień jest dobrą porą na to, by uświadomić naszym partnerom, iż jest jeszcze coś, jakby po środku....

Opowiem Wam o t y m w absolutnym sekrecie, bo mogłoby się to skończyć stanowczym "odcięciem" mnie od komputera a dopiero co zaczęłam pisać na ślicznym, nowym profesjonalnym fotelu (szkoda, że nie widzieliście dotychczasowego!!) sprowadzonym, przez mojego Jedynego Żywiciela z internetu.

Otóż dawno, dawno temu, gdy po całej Ameryce rozgłosiłam już, że przy naszej Porębie to Stany Zjednoczone wysiadają pod każdym względem i zaczęłam się pakować do domu, miało miejsce następujące zdarzenie.

Najbliższy (i bardzo przez cały nasz pobyt w Chicago pomocny) Przyjaciel domu i naszej rodziny, nawiasem mówiąc pracujący z moim mężem w tej samej firmie, poprosił pewnego razu, by mój małżonek właśnie podwiózł go po pracy do jednego ze znanych sklepów. Razem więc pojechali a mąż mój, jako równie dobry kolega towarzyszył mu też w zakupach. Czyli właściwie w jednym ale baaardzo okazałym! Pomagał więc i doradzał, i podziwiał! Ale też trochę się dziwił, że zupełnie normalny mężczyzna może tyle wydać na kwiaty! I to na jeden bukiet! Ogromny, w ogromnym szklanym wazonie.

Mąż mój, dobry kolega pomagał wynieść bukiet z wazonem ze sklepu, zanieść do samochodu, ustawić bezpiecznie. A nawet zawieźć... Do swojego własnego domu. Przez całą drogę mój mąż - dobry kolega wierzył, że chodzi o wstąpienie w celu dolania wody do wazonu. Pomagał więc uczynnie we wnoszeniu bukietu na piętro a nawet do swojego "salonu". I dopiero, gdy Przyjaciel domu, ujął mnie za dłoń i tę dłoń, wyrwaną od garów, szarmancko ucałował, a zaraz potem podziękował (mnie!) za tzw. "całokształt na tej amerykańskiej ziemi!", to mój oniemiały małżonek odebrał impuls wyjaśniający intrygę uknutą i doprowadzoną przez Przyjaciela domu do tak nieprzewidywalnego zakończenia!

Wcześniej, jak sam to przyznał, nawet by to mu nie przyszło do głowy!

Najmilsi, a właściwie Najmilsze! Wydaje mi się, że ten incydent nie wymaga żadnego komentarza. Wydaje mi się też, że w Waszym życiu zdarzają się podobne przypadki (a może tylko się pocieszam?!...), które wskazują na fakt niedoceniania prawdziwej sztabki złota leżącej byle gdzie! Dlatego pozostawiam Was sam na sam z jesienią i z przemyśleniami na temat "nowej wyceny" kosztowności w Waszym stadle. Jesień, to naprawdę dobry czas, by zadbać o swoją formę, zahartować ciało i ducha, i nacieszyć się tym właśnie faktem, że przynajmniej dla "postronnych obserwatorów" jesteśmy niepowtarzalne.

A jako jesienny liść (list!) posyłam Wam dwie "adnotacje":

Przepis na omlet jesienny z grzybami:

Składniki:

7 jajek
15 dkg świeżych grzybów (podgrzybków, prawdziwków, koźlaków)
5 dkg wędzonego boczku
2-3 ugotowane ziemniaki
40 g masła
sól
pieprz
2 łyżki posiekanej natki pietruszki.

Akt twórczy:

umyte i obrane grzyby, ugotowane ziemniaki kroimy w plasterki, boczek - w dużą kostkę. Tak przygotowane składniki smażymy na maśle, na małym ogniu ok. 5 minut. W tym czasie ubijamy jajka z solą, pieprzem i natką. Masę wylewamy na patelnię z podsmażonym boczkiem, grzybami i ziemniakami. Omlet przyrumieniamy na silnym ogniu, co pewien czas potrząsając patelnią i podważając brzegi szerokim nożem, by masa jajeczna mogła spłynąć z wierzchu i cały omlet równo się usmażył. Gotowy omlet zsuwamy na talerz - nie składamy.

Smacznego.

Wieczór Stasia i Nel
po dwudziestu latach małżeństwa.

- Stasiu!
- ...
- Stasiu! Mówię do ciebie! Odłóż na chwilę gazetę, bo chcę widzieć twoje oczy, kiedy do ciebie mówię...
- No? Słucham, kochanie, cóż takiego ważnego masz mi do zakomunikowania?
- Wiesz, cały czas myślę o tym naszym remoncie. Czeka nas masa zakupów a twoja karta kredytowa...
- No przecież we wszystkie łikendy tłukę nadliczbówki! A że na świecie recesja, to na to nie mam już wpływu...
- Ale nie o to chodzi! Tylko wiesz co?! Ja mam pomysł!
- O Jezu Chryste!
- Ale nie bój się! Na pewno ci się spodoba, tylko musisz na chwilę uruchomić swoją wyobraźnię...
- Boję się takich momentów...
- No wiesz co!? To kiedyś dla mnie uratowałeś słonia a teraz boisz się słuchać o głupim baobabie?!
- O którym baobabie? Nasz nie jest znów taki głupi!
- No może nie jest głupi, ale już trochę ciasny. Sam wiesz: połowa twoich rzeczy wisi na głównym konarze. A co będzie, jak znowu przyjdzie pora deszczowa? A poza tym ten czynsz. To już bajońskie sumy! Więc tak sobie pomyślałam, że jakby zliczyć ten czynsz za wszystkie następne miesiące i dodać do tego jeszcze koszty remontu, to pewnie by wyszła całkiem, całkiem porządna sumka. A za tę sumkę, to wiesz...
- Jak Boga kocham, kochanie, nic jeszcze nie pojmuję ale zaczynam przeczuwać, że coś wisi w powietrzu!
- Nie tyle wisi, co stoi, a właściwie: rośnie!
- W sąsiedniej dzielnicy, wiesz, za tymi żółtymi skałami, rośnie bardzo piękny baobab własnościowy. Dwie dziuple od południa i dwie od północy i jeszcze ze czternaście porządnych konarów nad głową. A jaki widok stamtąd...
- To ty już tam byłaś?!
- No przecież znasz mnie Stasiu, lubię penetrować. A jak już spenetruję i wpadnie mi w oko, to już potem w ogóle nie mogę sypiać po nocach.! Leżę i kombinuję!
- O tak! A może raz byś tak chciała pokombinować ze mną?
- No co ty Stasiu! Zawsze! Jeśli już o tym mowa. Tylko nie w takich momentach, gdy robię się kreatywna...
- Ależ, ja nie mam nic przeciwko kreatywności... ze mną...
- Stasiu, bardzo cię proszę, nie podcinaj mi skrzydeł! No, czemu znowu zerkasz na gazetę?!
- Bo tutaj jest ogłoszenie o nowym modelu wielbłąda... Bardzo ekonomiczny! Pojemność...
- Stasiu! Co ty?! A baobab?!
- No ale patrz: jaka linia!
- Stasiu, ale ja bym tak chciała znowu coś pourządzać. Tyle lat już minęło od naszej przeprowadzki...
- Boże kochany! Nel! Trzeba nakarmić gepardy! Słyszysz, jak się kotłują, jeszcze zagryzą Kalego!
- No tak. Ty zawsze zmieniasz temat, jak ważą się sprawy życiowe!
- Ale jak braknie Kalego, to wiesz, jaka będzie bieda? Kto się wszystkim zajmie, jak mnie znów oddelegują za Kanał Sueski?
- A mają cię znowu wysłać? To by dopiero był kanał! Co wtedy z naszym remontem? Albo z przeprowadzką?
- Do tego zawsze się znajdzie jakaś ekipa Pigmejów.
- Ale ty wiesz, ile oni teraz sobie liczą?!
- Wiem, wiem niestety, ale... Słychać jakieś wystrzały. Czyżby to znów nasze dzieci uprowadziły Chamisa?
- O kurcze! To już chyba piąty raz w tym miesiącu. No przecież ten staruszek niedługo wykorkuje!
- Eee, tam! On to lubi. To jego jedyna rozrywka odkąd odeszła go żona.
- A propos, czy ty wiesz, z kim ona się teraz zadaje?
- ?
- Z tą małą krągłą cwaniarą z agencji towarzyskiej. Kali już dwa razy widział je w "Oazie". Są tak zaprzyjaźnione, że aż przykro patrzeć.
- Kalemu chyba nie było tak przykro, skoro się gapił...
- No tak, wy chyba wszyscy jesteście do siebie podobni.
- Myślę, że jednak nie. Ja patrzę tylko na ciebie...

To powiedziawszy Staś znów zasłonił się gazetą. A Nel znów podziwiała niebo nad wielką równiną myśląc: "To już niech lepiej podziwia te wielbłądy. Staś to wciąż dobry chłopak... No ale ten nowy baobab..."

(Poręba, 2000r.)

P.S. Naszemu wspaniałemu i niezapomnianemu Przyjacielowi z Chicago - Wiesiowi Cudakowi ślemy serdeczne pozdrowienia z najfajniejszego miejsca na świecie. Roki z czwartego piętra.

C.D.N.

Ewa Olszańska-Rok

Poręba, 30 września 2012

Na marginesie

Jestem filologiem i znam prozę wysokich lotów. Wielokrotnie doświadczałam jej, nie tyle może na własnej skórze, co na własnej duszy. Nie zawsze wychodziło to mojej duszy na dobre. Moje opowiadania na pewno nie starają się udawać wielkiej prozy. Przepraszam, że nie piszę dla koneserów. Piszę dla LUDZI.


Kontakt z autorką

ewa@e-poreba.pl


Felietonik z Kminkiem
...i Kapsułą Czasu (Aneks)
Część 11b :: 11.04.2014
...i Kapsułą Czasu
Część 11 :: 04.04.2014
...i Niezapomnianym Urokiem Złotej Nuty (Aneks)
Część 10b :: 25.03.2014
...i Niezapomnianym Urokiem Złotej Nuty
Część 10 :: 16.03.2014
...i Chwilką Przyjemności - Krótkim Urywkiem Wieczności (Aneks)
Część 9b :: 11.03.2014
...i Chwilką Przyjemności - Krótkim Urywkiem Wieczności
Część 9 :: 28.02.2014
...i Szczyptą Optymizmu Technologicznego
Część 8 :: 14.02.2014
...Miętą i Esencją Życia (Aneks)
Część 7b :: 04.02.2014
...Miętą i Esencją Życia
Część 7 :: 28.01.2014
...Resztką Kalendarza i... Fascynatorem
Część 6 :: 15.12.2013
...i Zapachem Pierników
(oraz Smalcu ze Skwarkami)

Część 5 :: 29.11.2013
...i Wielkim Eksperymentem
Część 4 :: 14.11.2013
...i Upiorem w Szafie
Część 3 :: 02.11.2013
...i Trajektorią Lotu Na Miotle
Część 2 :: 15.10.2013
...i Jesienią w Stylu Glamour
Część 1 :: 03.10.2013


Archiwum

Felietonik z Miętą
...i Kamieniem Magicznym
Część 12 :: 17.09.2013
...i Jarzębinowymi Koralami
Część 11 :: 29.08.2013
...i Pnączem Dzikiego Wina za Oknem
Część 10 :: 16.08.2013
...i Specyficznym Widzeniem Świata w Upalny Dzień
Część 9 :: 01.08.2013
...Narastającym Pragnieniem Relaksu
Część 8 :: 15.07.2013
...i Lipcowym Chłodem
Część 7 :: 02.07.2013
...i Atrakcjami
Część 6 :: 17.06.2013
...i Zapachem Maja Po Burzy
Część 5 :: 31.05.2013
...i Zachwytem Nad Bujnością Traw
Część 4 :: 15.05.2013
...i Deszczową Majówką
Część 3 :: 02.05.2013
...i Szczyptą Wątpliwości
Część 2 :: 14.04.2013
...i z Pragnieniem Azylu
Część 1 :: 02.04.2013


Felietonik z Kminkiem
...i z Wirusem
Część 12 :: 16.03.2013
...i Marzeniem o Wiośnie
Część 11 :: 28.02.2013
...i Deszczem Meteorytów nad Głową
Część 10 :: 15.02.2013
...i Strugami Deszczu na Szybach (oraz Słońcem w Domyśle)
Część 9 :: 31.01.2013
...i z Burzą Śnieżną
Część 8 :: 15.01.2013
...i z Petardą
Część 7 :: 01.01.2013
...i z Przedsmakiem Świąt Bożego Narodzenia
Część 6 :: 15.12.2012
...i z Ostatnimi... Mgnieniami Jesieni
Część 5 :: 30.11.2012
...i z Białym Szronem na Trawie i z Zamętem w Głowie
Część 4 :: 14.11.2012
...i z Jesienną Mgłą
Część 3 :: 31.10.2012
...i z Ciepłym Kocykiem
Część 2 :: 14.10.2012
...i z Grzybami
Część 1 :: 30.09.2012


Felietonik z Miętą...
...i z Nutą Kasztana
Część 12 :: 14.09.2012
...i z Nutą Wrzosu
Część 11 :: 31.08.2012
...i z Nutą Jarzębiny
Część 10 :: 15.08.2012
...i z Nutą Dobrego Zimnego Piwa w Porębskim Ogródku Piwnym w Środku Lata
Część 9 :: 31.07.2012
...i z Nutą Macierzanki
Część 8 :: 14.07.2012
...i z Odrobiną Gwiezdnego Pyłu
Część 7 :: 01.07.2012
...i z Dobrym Słowem
Część 6 :: 14.06.2012
...i z Kalarepką
Część 5 :: 31.05.2012
...i z Yerba Mate
Część 4 :: 15.05.2012
...i z Żółtym Mleczem w Trawie
Część 3 :: 30.04.2012
...i z Ptakiem na Drucie Telefonicznym
Część 2 :: 14.04.2012
...i z Bratkiem
Część 1 :: 31.03.2012


Felietonik z Kminkiem...
...i z nutą Coca-Coli
Część 12 :: 14.03.2012
...i z nutą Koperku
Część 11 :: 29.02.2012
...i z nutą Gorczycy
Część 10 :: 14.02.2012
...i z nutą Jałowca
Część 9 :: 31.01.2012
...i z nutą Anyżku
Część 8 :: 14.01.2012
...i z nutą Lubczyku
Część 7 :: 31.12.2011
...i z nutą Cynamonu
Część 6 :: 14.12.2011
...i z nutą Goździków
Część 5 :: 30.11.2011
...i z nutą Orzeszków bukowych
Część 4 :: 14.11.2011
...i z nutą Melissy
Część 3 :: 31.10.2011
...i z nutą Sezamu
Część 2 :: 14.10.2011
...i z nutą Imbiru
Część 1 :: 30.09.2011


Felietonik z Miętą
Część 12 :: 14.09.2011
Część 11 :: 31.08.2011
Część 10 :: 15.08.2011
Część 9 :: 31.07.2011
Część 8 :: 14.07.2011
Część 7 :: 30.06.2011
Część 6 :: 15.06.2011
Część 5 :: 01.06.2011
Część 4 :: 15.05.2011
Część 3 :: 30.04.2011
Część 2 :: 14.04.2011
Część 1 :: 31.03.2011


Felietonik z Kminkiem
Część 12 :: 14.03.2011
Część 11 :: 28.02.2011
Część 10 :: 14.02.2011
Część 9 :: 31.01.2011
Część 8 :: 14.01.2011
Część 7 :: 31.12.2010
Część 6 :: 15.12.2010
Część 5 :: 30.11.2010
Część 4 :: 14.11.2010
Część 3 :: 31.10.2010
Część 2 :: 14.10.2010
Część 1 :: 30.09.2010

cron